„Video hits the web” to tytuł najbliższego spotkania w ramach cyklu “Rewolucja w komunikacji”, które odbędzie się 29 maja 2008 w siedzibie Agory (Warszawa, ul. Czerska 8/10) i poświęcone będzie treściom wideo w internecie. więcej szczegółów: rewolucjawkomunikacji.pl

W sobotę (1 grudnia) w siedzibie Agory na Czerskiej zbiera się wyjątkowa redakcja, złożona z naszych polskich blogerów. Przez cały dzień od godziny 10.00 do 17.00 będzie trwał “Dzień Redakcyjny”.
Pod okiem redaktorów z Gazety.pl blogerzy będą samodzielnie tworzyć gazetę Metroblox, która ukaże się drukiem w środę, jako dodatek do gazety Metro.

Już 12 września w warszawskiej siedzibie Agory odbędzie się IV seminarium z cyklu „Rewolucja w Komunikacji” pt. „Największe polskie badanie blogosfery”, organizowane przez fundacje InternetPR.pl i Gazeta.pl. Badanie blogosfery przeprowadzone zostało przez firmę Gemius i Blox.pl.

Konferencja w całości poświęcona będzie polskiej blogosferze. Uczestnicy będą mieli okazję, aby zapoznać się z charakterystyką blogerów a więc: kim są, jakie są ich poglądy, system wartości, co motywuje ich do pisania. Najważniejsze i najciekawsze informacje jakie zaprezentujemy dotyczą opinii blogerów o blogosferze, czyli: czym jest blog dla blogera, które z blogów postrzegane są jako dobre, co daje prowadzenie bloga, a także opinie samych blogujących o przyszłości blogów w Polsce i jaki jest ich stosunek do reklamy na blogu. Każda prezentacja będzie na bieżąco omawiana z uczestnikami seminarium.

Fenomen blogowania omówią też specjaliści. Ocenę socjologiczną przedstawią Jan Zając (Wydział Psychologii UW i Kamil Rakocy – Instytut Studiów Społecznych UW). Rolę blogów w PR omówi Sebastian Łuczak z fundacji Internet PR. Dominik Kaznowski (Blox.pl) zinterpretuje badania z perspektywy blogera, a Michał Wolniak z agencji Heureka porówna polską i światową blogosferę.

W badaniu przeprowadzonym przez firmę Gemius wzięło udział 1800 osób, które regularnie prowadzą swoje blogi. Wyniki badania pokażą informacje o częstotliwości prowadzenia bloga, tematyce blogów, wykorzystywanej platformy blogowej, odwiedzalności bloga a także wykorzystaniu dostępnych narzędzi internetowych.

Tym razem notka z aktualnościami:

Zapraszamy na III seminarium z cyklu “Rewolucja w komunikacji” pt. „Treści tworzone przez internautów – czy konsumenci mogą mieć wpływ na powszechną opinię o Twoim produkcie?” Spotkanie jest częścią wspólnego projektu Gazety.pl i InternetPR pt. “Rewolucja w komunikacji”, w ramach którego w serwisie Blox.pl powstała już grupa blogów prowadzonych przez specjalistów z dziedziny public relations.

Warsztat odbędzie się 25 lipca w godzinach 10:00 – 17:00 w warszawskiej siedzibie Agory. Prelegenci to specjaliści z dziedziny internetu i public relations oraz znani blogerzy. Celem spotkania będzie pozyskanie umiejętności oceny potencjału perswazyjnego i jakości informacji pochodzących od konsumentów.

Program pierwszej części spotkania podzielony jest na kontenty: „Blogowy”, „Foto” oraz „Wiedza”. W dalszej części omówione zostaną sposoby wykorzystania treści tworzonych przez internautów w grze rynkowej i możliwości zarabiania na nich. W trakcie seminarium odbędą się dwa panele dyskusyjne: „UGC w Polsce”, „Czy można wykorzystać UGC w marketingu i PR”.

Pełny program warsztatów

McLuhan wielkim prorokiem był, a przynajmniej tak uważa duża część jego wiernych wyznawców.
Niestety, mimo że popularny Kanadyjczyk występował regularnie, często udzielał wywiadów i angażował w wiele medialnych projektów, to do naszych czasów nie zachowało się wiele materiałów audiowizualnych z jego wystąpieniami, a szkoda, bo McLuhan posługiwał się barwnym językiem i potrafił w atrakcyjny sposób “sprzedać” swoje myśli:


Zagrał nawet samego siebie w filmie Annie Hall u Woodego Allena.


Na koniec do obejrzenia kompilacja kilku najważniejszych “teorii” McLuhana przedstawionych przez samego autora. Unikat.


Po drugiej wojnie światowej bardzo rozwinęły się specjalistyczne badania socjologiczne oraz psychologiczne. Głównym nurtem zainteresowań nie było, jak dotąd, badanie zależności między techniką a człowiekiem w ogólności, lecz badania nad technologią przekazu masowego i szczegółowe badania nad poszczególnymi mediami.

Pionierami w badaniach mediów, byli Amerykanie, którzy bardzo wcześnie zaczęli obserwować reakcje ludzi na pojawianie się w życiu publicznym nowych technologii. Ze zrozumiałych względów pierwszym medium masowym, który doczekało się szczegółowej analizy było radio. Badania te wykonywali ludzie zajmujący się różnymi dziedzinami, ale najczęściej byli to socjologowie, psychologowie, dziennikarze oraz pisarze. Zgodnie z ich opinią, pojawienie się radia wywołało wśród Amerykanów, niezależnie od wykształcenia, euforię, ale jednocześnie lęk, poczucie utraty oraz bezradności (podobne opinie często wyrażane są dzisiaj na temat Internetu).

Ciekawa w tym kontekście jest opinia amerykańskiego Sądu Najwyższego, który mając zinterpretować prawo radiowe, stwierdził, że interpretować owo prawo to jak starać się interpretować prawo okultystyczne:

To tak jak byśmy mieli do czynienia ze zjawiskiem ponadnaturalnym. Poczucie utraty wiąże się z zanikiem dawnego sposobu życia, odczuwania i reagowania, z utratą dawnych wartości i relacji międzyludzkich, a także rozumienia samego siebie.

Lata czterdzieste i pięćdziesiąte to początek bardzo intensywnych badań nad treścią i efektami przekazów medialnych. Celem tych badań było odkrycie mechanizmów oddziaływania przekazów na odbiorcę. Zakładano, że treść przekazu w bardzo prosty sposób, niemal mechaniczny, oddziałuje na odbiorcę. To z tego okresu wywodzą się pokutujące do dziś opinie, że istnieje prosta i jednokierunkowa zależność oddziaływania, oparta na zasadzie bodziec – reakcja. W myśl tak postawionych założeń, pokazywanie scen przemocy miałoby wywoływać agresję u odbiorcy, sceny erotyczne zachęcać do gwałtów, itp. Odbiorca, w tak jednoznacznie deterministycznym układzie, traktowany jest jak bezwolna maszyna sterowana z zewnątrz.

Poglądy tego typu były szczególnie popularne w Stanach Zjednoczonych i w dużej mierze oparte były na wnioskach wysnutych z klasycznego modelu komunikacji opracowanego przez dwóch badaczy – Claude’a Elwooda Shannona i Warrena Weavera. Początkowo opracowany w laboratoriach Bella model miał zastosowanie w
rozwiązywaniu problemów technicznych związanych z przesyłaniem danych za pośrednictwem kabli telefonicznych i fal radiowych. Szybko jednak znalazł on szerokie zastosowanie w całej sferze ludzkiej komunikacji z akcentem na komunikację medialną. Jego graficzna wersja wygląda następująco:

Model komunikacji

Mimo swej względnej prostoty, model ten powinien być rozpatrywany nie na jednym, lecz aż na trzech poziomach.

Pierwszy to najbardziej oczywisty poziom techniczny związany z zastosowaną techniką przekazu (poziom A). Kolejny poziom (poziom B) to poziom semantyczny i odnosi się do precyzji, z jaką wybrane jako nośniki znaczenia symbole przekazują pożądane przez nadawcę znaczenia. Ostatni, najbardziej problematyczny poziom (poziom C) to poziom związany z zagadnieniami efektywności danego przekazu. Shannon i Weaver zakładali, że komunikacja jest skuteczna wtedy, kiedy za pomocą odpowiednio skonstruowanego przekazu nadawca wywoła założoną reakcję u odbiorcy. Sam odbiorca jest pasywny i jeśli komunikacja jest fortunna (nie ma szumu lub jest on niewielki) nie może zareagować inaczej niż chce tego nadawca.

Istotnym novum, jest wprowadzenie pojęcia szumu, który może uniemożliwić skuteczną komunikację. Intencją zarówno nadawcy, jak i odbiorcy (o ile w ogóle w tym modelu można mówić o jakiejkolwiek aktywności odbiorcy) jest zniwelowanie skutków, a najlepiej zupełne wyeliminowanie szumu. Szum pojmowany jest tu nie tylko, jako techniczne zakłócenia (poziom A), lecz szerzej, jako wszelkie niedogodności występujące na drodze informacji od nadawcy do odbiorcy (poziomy B i C).

Oddziaływanie modelu Shannona i Weavera było (i jest w dalszym ciągu) bardzo duże. Większość późniejszych badaczy budowała swoje konstrukcje w opozycji do podstawowego modelu lub twórczo go rozwijała, ale o tym następnym razem.

Postmodernizm (synonim – ponowoczesność) jest pojęciem niezmiernie pojemnym, używanym i nadużywanym w najróżniejszych kontekstach, często wykluczających się. Jest to jedno z tych słów-kluczy, którym warto się popisać podczas kulturalnej rozmowy zaraz po tym jak wyczerpią się tematy meteorologiczne. Zanim jednak zaczniecie brylować w towarzystwie warto poznać kilka faktów.

Przygoda z postmodernizmem zaczęła się od pewnych trendów w architekturze, później objęła krytykę literacką, a niedługo potem całą humanistykę, chociaż są i tacy, którzy dopatrują się postmodernistów nawet wśród fizyków i matematyków. Najogólniej rzecz ujmując terminem postmodernizm usiłuje się określić ogól przemian zachodzących po drugiej wojnie światowej w społeczeństwie i kulturze euroamerykańskiej. Zmiany te dotyczą bardzo wielu dziedzin życia i często uwarunkowane są postępem technologicznym oraz wszechstronnym rozwojem mediów. Chociaż tak naprawdę pod termin postmodernizm można podciągnąć niemal wszystko. Skoro modernizm już dawno się skończył, więc od długiego czasu mamy do czynienia z permanentnym postmodernizmem, a teraz to już nawet z post-postmodernizmem, albo nawiązując do najnowszych trendów postmodernizmem 2.0.

W tej notce streszczę poglądy dwóch badaczy, można by powiedzieć ikon postmodernizmu. Ich idee odbiły się głośnym echem pośród wielu teoretyków mediów. Pierwszy z nich to Jean Baudrillard, a drugi Paul Virilio.

Jean Baudrillard

Twórczość tego francuskiego badacza kultury ponowoczesnej jest bardzo bogata i wielowątkowa. Ograniczę się do przybliżenia trzech najważniejszych pojęć wprowadzonych przez Baudrillarda, które wywołały największy oddźwięk w refleksji nad mediami.
Pierwsze z nich to simulacrum, czyli obraz, który nie ma jakiegokolwiek związku z rzeczywistością. Baudrillard twierdzi, że żyjemy w epoce simulacrum, w której rzeczywistość została wchłonięta przez jej własne przedstawienie. W epoce, w której prawda, referencja albo przyczyna obiektywna przestały istnieć. Według filozofa nie postrzegamy już rzeczywistości, tylko symulację, która nie poprzedza już, jak kiedyś działania, lecz to działanie po prostu zastępuje. Baudrillard w następujący sposób widzi kolejne fazy rozwoju obrazu:

  • obraz jest odbiciem głębszej rzeczywistości
  • przesłania i wynaturza głębszą rzeczywistość
  • przesłania brak głębszej rzeczywistości
  • nie ma związku z jakąkolwiek rzeczywistością: jest swoim własnym simulacrum

Simulacrum stało się więc w opinii Baudrillarda jedną z najważniejszych kategorii naszej kultury. Media prowadzą do unieważnienia realności i do przyspieszenia obiegu informacji. Każde zdarzenie ulega rozdrobnieniu, co według autora Simulacra and Simulation prowadzi do utraty poczucia całości i następstwa zdarzeń. Podobnie wypowiadał się brytyjski teoretyk telewizji John Ellis. Stwierdził on, że telewizja (można tę hipotezę rozszerzyć również na inne media audiowizualne) stawia odbiorcę w pozycji świadka. Możemy obserwować rzeczywistość, nawet tę bardzo odległą, ale nie mamy na nią wpływu. Co więcej, ten zapośredniczony przez telewizję lub Internet obraz jest naszym głównym doświadczeniem, z którym się stykamy i na podstawie, którego wydajemy sądy o rzeczywistości.
Symulacja w prostej linii prowadzi do wytworzenia hiperrzeczywistości, czyli do rzeczywistości bardziej rzeczywistej niż sama rzeczywistość. Media oferują nam piękno piękniejsze od piękna oraz prawdę prawdziwszą od prawdy. Baudrillard twierdzi, że nie ma rzeczywistości, ale nie ma tu na myśli tego, że żyjemy wyłącznie w świecie fantazji. Twierdzi tylko, że nie sposób już dotrzeć do rzeczywistości niezapośredniczonej. Baudrillard mówi, że to nie rzeczywistość znikła, to znikła różnica między tym co rzeczywiste a tym co symulowane. Nasze zmysły nie są już w stanie odróżnić wyobrażenia (czy przedstawienia) od rzeczy samej w sobie, obrazu od simulacrum.
W hiperrzeczywistości odbiorca nie funkcjonuje już jako całość. Skoro przekaz jest poszatkowany, rozdrobniony i przyspieszony, również odbiorca musi ulec fragmentaryzacji. Ludzka podmiotowość w świecie hiperrzeczywistości zyskuje wymiar fraktalny. Baudrillard pisze:

Przedmiot fraktalny charakteryzuje się tym, iż wszystko, co ma o sobie do zakomunikowania, obecne jest w jego najmniejszej cząstce. W takim samym sensie możemy dziś mówić o fraktalnym podmiocie, rozpadającym się na wiele takich samych znikomych egos, które rozmnażają się niby embrion i wskutek trwającego dalej podziału zajmują swe otoczenie. Podobnie jak fraktalny przedmiot tożsamy jest ze swymi cząstkami elementarnymi, tak i fraktalny podmiot zmierza do utożsamienia ze swymi cząsteczkami. Nie chodzi już o różnicę między różnymi podmiotami, lecz o nieskończone wewnętrzne zróżnicowanie tego samego podmiotu.

Wielu badaczy widzi dużo podobieństw między Baudrillardem i McLuhanem. Charles Levin dostrzega, że zarówno Baudrillarda, jak i McLuhana:

cechuje myślenie paniczne, wyczekiwanie na katastrofę, profetyczny ton oraz odrzucenie krytyczno-teoretycznej refleksji na rzecz swoistej mitologii.

Z drugiej jednak strony nie można zapominać o różnicach dzielących obu myślicieli. Baudrillarda cechuje między innymi odmienny stosunek do przeszłości, katastrofizm, brak wiary w możliwości człowieka oraz jednoznacznie negatywna ocena rozwoju technologicznego. Dla Baudrillarda media są wyłącznie przyczyną reifikacji i upadku wartości, zaś dla McLuhana są szansą na wyzwolenie się z więzów jednolitej i linearnej kultury druku.

Paul Virilio

Drugim czołowym myślicielem nurtu ponowoczesnego jest również Francuz – Paul Virilio. Jest on autorem koncepcji dromologii, czyli nauki o wpływie jaki wywarło na ludzką kulturę ogromne przyspieszenie rozwoju technologicznego.
Virilio, podobnie jak Baudrillard twierdzi, że człowiek utracił możliwość bezpośredniego kontaktu z rzeczywistością, na rzecz kontaktu zapośredniczonego przez media. Rozwój technologii doprowadził do sytuacji, w której nasza percepcja w dużym stopniu uzależniona jest od maszyny. Bezpośrednią percepcję zastępują nam maszyny widzenia które umożliwiają nam postrzeganie na odległość. Tradycyjna optyka zmienia się w optoelektronikę. Człowiek wkrótce nie będzie już elementem koniecznym w łańcuchu percepcji, ponieważ maszyny będą potrafiły wytwarzać obrazy zrozumiałe tylko dla innych maszyn. Virilio dostrzega ogromne niebezpieczeństwo w wyparciu czynnika ludzkiego z aktu postrzegania.

Ostatecznie pozbawione bezpośredniej czy pośredniej obserwacji obrazy syntetyczne wytwarzane przez maszynę dla maszyny, owe instrumentalne obrazy wirtualne, będą dla nas ekwiwalentem tego, co już reprezentują obrazy mentalne obcego interlokutora… zagadką.

Autor Maszyny widzenia stawia również śmiałą tezę o odwróceniu ról percepcyjnych. To nie my według niego postrzegamy przedmioty, lecz przedmioty nas postrzegają.
Optoelektronika przyczyniła się do rozszczepienia osobowości i rozciągnięcia jej w czasie i przestrzeni. Ludzie coraz częściej rezygnują z realnej obecności na rzecz teleobecności, zapośredniczonej przez media. Teraźniejszość zastępowana jest technologią czasu rzeczywistego i transmisjami na żywo. Bytowanie jednostki rozciągnięte jest między rzeczywistym czasem bezpośrednich czynności, zachodzących tu i teraz, a realnym czasem medialnej interaktywności, która uprzywilejowywuje teraz kosztem tu. A wszystko to stało się możliwe dzięki osiągnięciu najwyższej prędkości – prędkości światła.

Na koniec trzeba dodać, że zarówno Baudrillard, jaki i Virilio pisali swoje prace przed tym zanim powstał Internet w formie jaką dziś znamy. Kiedyś byli niezrozumianymi fantastami, dziś wciąż niewiele osób w pełni ich rozumie, ale czy niektóre z tych zdań nie wydają się prorocze w kontekście błyskawicznego rozwoju współczesnych mediów audiowizualnych?

Derrick de Kerckhove to badacz, który bazując na pracach kanadyjskiego proroka mediów, rozszerzył i pogłębił szereg jego przewidywań, a także rozwinął własne oryginalne i prowokujące teorie.
Esencja poglądów de Kerckhove’a znajduje się w jego dwóch, wydanych również w Polsce książkach – Powłoka kultury oraz Inteligencja otwarta. Pierwsza uzmysławia czytelnikom jak media elektroniczne rozszerzyły nie tylko nasz system nerwowy i nasze ciała, ale także naszą psychikę. Szczególnie prowokujące są teorie autora wywiedzione na podstawie doświadczeń kanadyjskiego psychologa behawiorysty, dyrektora Laboratorium Analizy Mediów w Simon Fraser w Vancouver – Stevena Kline’a, który wraz ze swoim bratem Robem wymyślił wyrafinowany system analizy ludzkich reakcji na pokazywane treści. Kline badał reakcje ludzi na reklamę i na podstawie sugestywnych eksperymentów dowodził, że pokazywane treści mają ogromny wpływ na nasz system nerwowy, ale co jeszcze istotniejsze na pokazywane obrazy żywo reaguje również nasz system neuromięśniowy. De Kerckhove pisze:

z doświadczenia wyciągnąłem dwa istotne wnioski: po pierwsze, że telewizja przemawia do ciała, a nie do umysłu. Drugi wniosek wynika ze stwierdzenia bezpośredniego wpływu ekranu wizyjnego na system nerwowy i emocje, podczas gdy wpływ na umysł jest niewielki. Oznacza to, że większa część przetwarzania informacji jest dokonywana na ekranie. Światło z ekranu telewizora nie jest dla naszych oczu światłem odbitym, kieruje się do nas prosto z ekranu i zmusza do reakcji, jak reflektor podczas przesłuchania na policji.

Co ciekawe Podobne badania przeprowadził Herbert E. Krugman, ale doszedł do diametralnie różnych wniosków. Posługując się elektro-encefalograficzną analizą mózgowych fal alfa i beta Krugman dowodzi, że telewizja jest rzeczywiście medium słabo angażującym, prawdopodobnie pięć razy mniej niż druk, jest także formą biernej recepcji, w przypadku której ilości informacji są bez wysiłku przekazywane do magazynu pamięci. Krugman odnotowuje, że telewizja generuje nieliczne spontaniczne myśli, ma słabe powiązania z treściami osobistego życia widzów i wywołuje nie uformowane, bezkształtne reakcje.

Hertha Sturm twierdzi, że umysł potrzebuje co najmniej pół sekundy, aby zapewnić odpowiednie zamknięcie dla złożonego bodźca. Według niej telewizja pozbawia widza tej możliwości. Sturm nazywa to zjawisko syndromem brakującej połowy sekundy (missing half-second). Tak więc Sturm ma prawdopodobnie rację sugerując, że programy telewizyjne mają celowy mechanizm, który zapobiega wyrażeniu reakcji, dzięki czemu stajemy się łatwymi ofiarami przekazów reklamowych.
De Kerckhove twierdzi, że podążamy naszym ciałem za akcją w telewizorze i imitujemy dziwne stany, aby lepiej je zinterpretować. Autor nazywa to podświadomym naśladownictwem mięśniowym (sub-muscularization effect) analogicznym do podświadomego naśladownictwa wokalnego (sub-vocalization) stosowanego przez osoby słabo czytające. W związku z tym, według autora Powłoki kultury – jak absurdalnie by to nie brzmiało – gwałt i przemoc pokazywana w telewizji dotyka nas fizycznie. W tej części swoich poglądów de Kerckhove opowiada się zdecydowanie za skrajnym determinizmem mediów.
W dalszej części książki autor porusza jeszcze wiele intrygujących zagadnień. Mnie jednak szczególnie zainteresowała zwłaszcza jedna idea, którą de Kerckhove szerzej przedstawił w swojej drugiej książce – Inteligencja otwarta. Chodzi mi mianowicie o przepowiednię na temat powstania w przyszłości zbiorowego umysłu, który rozszerzy możliwości każdego pojedynczego człowieka. Fundamentem tego „zbiorowego umysłu” ma być Internet:

Bez względu jednak na to, jak ją nazwiemy Siecią, Internetem czy Infostradą (teraz pewnie Web 2.0), wciąż zwiększająca się synergia sieciowych połączeń jest medium komunikacyjnym par excellence, które ustępuje tylko samemu językowi. Jest to więc najbardziej wszechogarniające, najbardziej nowoczesne i najbardziej skomplikowane, ale także najbardziej interesujące medium. Podczas gdy w tym olbrzymim zbiorze hipertekstu, multimediów, rzeczywistości wirtualnej, sieci neuronowych, cyfrowych agentów programowych i sztucznego życia, każde medium zmienia jakąś część naszego życia – nasze sposoby porozumiewania się pracy czy rozrywki – Sieć zmienia to wszystko na raz, a przy okazji wiele innych jeszcze rzeczy. Internet daje nam dostęp do quasiorganicznego środowiska milionów ludzkich umysłów pracujących jednocześnie nad wszystkim, z którego wszystko jest potencjalnie ważne dla wszystkich. Tę nową kategorię poznawczą określam mianem inteligencji otwartej.

Herbert Marshall McLuhanHerbert Marshall McLuhan to bodaj najsłynniejszy badacz mediów. Jego metafory globalnej wioski czy mediów zimnych i gorących weszły do języka potocznego na całym świecie. Od razu na początku warto zaznaczyć, że McLuhan nie prowadził badań naukowych w ścisłym tego słowa znaczeniu. Nie pozostawił po sobie żadnej spójnej teorii, na którą można by teraz się powoływać. Stąd wiele sprzecznych interpretacji jego teorii. Dodatkową trudnością przy rekonstrukcji jego poglądów, jest styl w jakim prowadził swoje przemyślenia. Jest to subtelna mieszanka popularnonaukowych twierdzeń, bogato okraszonych metaforami. Terminologia wypracowana przez kanadyjskiego badacza jest nieprecyzyjna i w wielu wypadkach sprzeczna.
Niemniej, wpływ McLuhana na współczesną myśl medioznawczą jest nie do przecenienia. Żeby nie przynudzać zbytnio ograniczę się tylko do wypunktowania i omówienia podstawowych tez zawartych w dwóch najsłynniejszych jego książkach – Galaktyce Gutenberga oraz Understanding Media. Czytaj dalej »

O zdeterminowaniu stosunków społecznych i mentalności jednostek techniką pisze się najczęściej w kontekście historycznym, pokazując zmiany więzi społecznych towarzyszące wprowadzaniu nowych narzędzi lub technologii. Zakłada się zwykle, że determinacja ma charakter dwustronny: technika wpływa na stosunki społeczne, one zaś sprzyjają lub nie rozwojowi techniki.

Tak rozumiane pojęcie determinizmu technologicznego przez całe stulecia (niekoniecznie pod taką nazwą) dominowało w rozważaniach wielu myślicieli.

Jednym z najbardziej znanych orędowników idei determinizmu technologicznego był Neil Postman. Wyróżniał on trzy etapy koegzystencji człowieka i techniki. Czytaj dalej »